środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 6


*Z perspektywy Klaudii*
Martwię się o Gośkę. Idąc do chłopaków ciągle o niej myślałam. Zawsze mi o wszystkim mówiła, a teraz?
Po paru minutach byłam już na miejscu. Drzwi otworzył mi Liam. Przywitałam się z nim jak i z resztą chłopaków oraz Miley, Danielle i Eleanor.
Wciąż katem oka spoglądałam na Harrego. Był bardzo zmartwiony. Stał sam na boku i co chwilę do kogoś wydzwaniał. W pewnym momencie przeprosiłam towarzystwo i podeszłam do Hazzy.
-Coś się dzieje? – zapytałam.
-W kółko dzwonię do Gosi, ale ona nie odbiera. Wiesz cos może?
-No jak by to powiedzieć… właśnie przyszłam na ten temat z Toba porozmawiać.
-Coś jej się stało?
-Nie, chyba nie… ale dziwnie się zachowuje. Chodzi smutna, nie chce nigdzie wychodzić, nawet nie chciała przyjść tu ze mną. Martwię się o nią.
-Nie tylko Ty. Dzięki, że mi o wszystkim powiedziałaś. Pójdę do niej.

*Z perspektywy Harrego*
W pospiechu ubrałem buty i pobiegłem do domu mojej dziewczyny. Drzwi otworzyłam mi jej mama. Bałem się, że nie wpuści mnie do środka, ale ona błagała, żebym porozmawiał z jej córką, bo strasznie się o nią martwi.
Poszedłem po schodach na górę. Weszłam do pokoju Gosi, a ona wstała, zamknęła z mną drzwi, po których momentalnie obsunęła się na podłogę i zaczęła płakać. Mocno ją do siebie przytuliłem. Siedzieliśmy tak przez parę minut w bezruchu. Kiedy już się trochę uspokoiła prosiłem ją o to, aby powiedziała mi co się dzieję. Bardzo się opierała, ale gdy zobaczyłem jej posiniaczone nadgarstki… musiałem wiedzieć co się dzieję. Po wielu namowach powiedziała mi co się stało i kim był dla niej kiedyś ten chłopak.
Widząc, że Gosia jest zmęczona, wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżko. Ona tylko wtuliła się we mnie i powiedziała, aby nigdzie nie odchodził i został przy niej. I tak zrobiłem. Po kilku minutach dziewczyna zasnęła.
Rano obudziłem się jako pierwszy. Nie musiałem się spieszyć, bo zakończenie roku w szkole mieliśmy dopiero na jedenastą. Niedługo potem obudziła się Gosia mówiąc :
-Dziękuję.
-Nie masz za co. Ja zawsze będę z Tobą, kiedy będziesz mnie potrzebowała, bo Cię kocham.
-Ja Ciebie też.
Wtedy lekko musnąłem jej usta i razem postanowiliśmy zejść na dół.
*Z perspektywy Gosi*
W kuchni czekało na nas śniadanie i kartka na lodówce z tekstem „Córciu! Dziś z tatą wrócimy troszkę wcześniej, lecz Ciebie nie będzie jeszcze w domu. Nic Ci wczoraj nie mówiliśmy, ale lecimy dziś do Polski. Musimy załatwić parę formalności. Uważaj na siebie. Kochamy Cię.
Rodzice
PS  Harry przepraszamy Cię, że na początku nie akceptowaliśmy tego, że jesteś z Gosią. Teraz oboje ja Elżbieta i Richard uważamy inaczej.
Opiekuj się naszą córką podczas naszej nieobecności.”
Kiedy oboje przeczytaliśmy tą karteczkę czułam się inaczej. Bardziej spokojna.
Zasiedliśmy do śniadania. Oczywiście nie obeszło się bez bitwy na jedzenie i jak zwykle to ja musiałam oberwać, jednakże szybko oddałam Loczkowi. Dzięki takim chwilom powoli zapominałam co wydarzyło się dwa dni temu. Przy nim czułam się bezpieczna. Pozwalał mi zapomnieć o złu całego świata.
Dochodziła godzina dziesiąta. Harry zadzwonił do Louisa, aby ten przywiózł mu garnitur i białą koszulę, a ja poszłam się już powoli szykować. Za niecałe pół godziny byłam gotowa. Ubrałam czarną spódniczkę, białą koszulę i do tego wysokie, białe trampki. Chłopak włożył na siebie to co przywiózł mu Tomlinson oraz białe, lecz krótkie conversy.
Za piętnaście jedenasta  trzymając się za ręce wyszliśmy z domu. Gdy doszliśmy pod szkołę wszyscy z entuzjazmem patrzyli się na nas.
-Cześć Klaudia. – powiedziałam przytulając przyjaciółkę.
-Hej. Wszystko ok?
-Tak… no i przepraszam za wczoraj.
-Nieźle mnie wczoraj nastraszyłaś.
-Przepraszam.
-Dalej chodźcie. Zaraz się spóźnimy. – krzyknął Zayn.
I wszyscy razem podążyliśmy do auli szkolnej. Ledwo co znaleźliśmy wolne miejsca. Dziesięć minut później zaczęła się przemowa pani dyrektor, na której wszyscy ziewali. Nareszcie nadszedł wyczekiwany moment.
-Uczniowie klas trzecich otrzymujących świadectwa z wyróżnieniem to:
Z klasy „A” prosimy Alex Woulder, z klasy „B” Megan Works, z klasy „C” Małgorzatę Szydłowską oraz Klaudię William. Wtedy Zayn, Miley, Harry, Niall, Liam oraz Louis zaczęli wykrzykiwać nasze imiona. Z klasy „D” prosimy Justina Smitha oraz Kim Black. Oto wyróżnieni. – dodała jeszcze pani dyrektor.
Wszyscy następnie rozeszli się do klas. Tam zostały do końca rozdane świadectwa i oficjalnie otwarte wakacje. Po wyjściu ze szkoły umówiliśmy się na ognisko, które odbędzie się na plaży .
W domu przeprałam się w dresy i zaczęłam pakować niepotrzebne mi już książki do worków, po czym weszłam na Twittera i zobaczyłam wpisy Louisa „Dzisiejszy wieczór będzie niezapomniany.” Czas tak szybko upływał, że zanim się obejrzałam była godzina siedemnasta.
Ubrałam czarne rurki, szarą bejsboówkę oraz czarne vansy. Zrobiłam leciutki makijaż, rozpuściłam włosy i byłam gotowa do wyjścia. W trakcie czekania na Klaudię, bo postanowiłyśmy, że pójdziemy na plażę razem, włączyłam TV. Za jakieś dwadzieścia minut przyszłam moja przyjaciółka.
Podczas drobi gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, nasz kochany pan Malik od razu wydawał wszystkim polecenia, a sam poprawiał sobie fryzurkę w małym lusterku.
-Gotowe! – krzyknął już głodny Niall.
Wszyscy zasiedli do uczty. O dziwo Horan najadł się najszybciej, więc wziął gitarę i zaczął grać „Moments” i „More Than This”. W tym momencie każda dziewczyna wtuliła się w swojego chłopaka.
Coraz bardziej się ściemniało. Blask ognia na plaży. Było to takie romantyczne. Nikt z nas nie odzywała się tylko wpatrywał w swoją drugą połówkę.
Ja i Harry zostaliśmy przy ognisku, a reszta poszła przejść się po plaży. Cały czas byłam wtulona w Loczka. Nagle Hazz przerwał panującą ciszę, w której było tylko słychać obijające się o brzeg fale morza.
-Kocham Cię i nie dam Cię nikomu skrzywdzić i ja też tego nie zrobić.
-Obiecujesz?
-Obiecuje.
Nagle poczułam jak parę pojedynczych łez spływa mi po policzkach, a Harry przytula do siebie i ociera dłonią moje łzy. Oboje siedzieliśmy obok siebie patrząc na niebo „oblepione” milionami tysięcy błyszczących gwiazd.
-Wiesz… kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce, zawsze wieczorami lubiłam siadać na huśtawce. Wtedy wpatrywałam się w niebo czekając na spadającą gwiazdę, przy której mogłabym wypowiedzieć moje marzenie.
-A jakie ono było? – zapytał Hazza.
W tym momencie spojrzałam znacząco na chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz