*Z perspektywy Klaudii*
Martwię się o Gośkę. Idąc do
chłopaków ciągle o niej myślałam. Zawsze mi o wszystkim mówiła, a teraz?
Po paru minutach byłam już na
miejscu. Drzwi otworzył mi Liam. Przywitałam się z nim jak i z resztą chłopaków
oraz Miley, Danielle i Eleanor.
Wciąż katem oka spoglądałam na
Harrego. Był bardzo zmartwiony. Stał sam na boku i co chwilę do kogoś
wydzwaniał. W pewnym momencie przeprosiłam towarzystwo i podeszłam do Hazzy.
-Coś się dzieje? – zapytałam.
-W kółko dzwonię do Gosi, ale ona nie
odbiera. Wiesz cos może?
-No jak by to powiedzieć… właśnie
przyszłam na ten temat z Toba porozmawiać.
-Coś jej się stało?
-Nie, chyba nie… ale dziwnie się
zachowuje. Chodzi smutna, nie chce nigdzie wychodzić, nawet nie chciała przyjść
tu ze mną. Martwię się o nią.
-Nie tylko Ty. Dzięki, że mi o
wszystkim powiedziałaś. Pójdę do niej.
*Z perspektywy Harrego*
W pospiechu ubrałem buty i pobiegłem
do domu mojej dziewczyny. Drzwi otworzyłam mi jej mama. Bałem się, że nie
wpuści mnie do środka, ale ona błagała, żebym porozmawiał z jej córką, bo
strasznie się o nią martwi.
Poszedłem po schodach na górę.
Weszłam do pokoju Gosi, a ona wstała, zamknęła z mną drzwi, po których
momentalnie obsunęła się na podłogę i zaczęła płakać. Mocno ją do siebie
przytuliłem. Siedzieliśmy tak przez parę minut w bezruchu. Kiedy już się trochę
uspokoiła prosiłem ją o to, aby powiedziała mi co się dzieję. Bardzo się
opierała, ale gdy zobaczyłem jej posiniaczone nadgarstki… musiałem wiedzieć co
się dzieję. Po wielu namowach powiedziała mi co się stało i kim był dla niej
kiedyś ten chłopak.
Widząc, że Gosia jest zmęczona,
wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżko. Ona tylko wtuliła się we mnie i
powiedziała, aby nigdzie nie odchodził i został przy niej. I tak zrobiłem. Po
kilku minutach dziewczyna zasnęła.
Rano obudziłem się jako pierwszy. Nie
musiałem się spieszyć, bo zakończenie roku w szkole mieliśmy dopiero na
jedenastą. Niedługo potem obudziła się Gosia mówiąc :
-Dziękuję.
-Nie masz za co. Ja zawsze będę z
Tobą, kiedy będziesz mnie potrzebowała, bo Cię kocham.
-Ja Ciebie też.
Wtedy lekko musnąłem jej usta i razem
postanowiliśmy zejść na dół.
*Z perspektywy Gosi*
W kuchni czekało na nas śniadanie i
kartka na lodówce z tekstem „Córciu! Dziś z tatą wrócimy troszkę wcześniej,
lecz Ciebie nie będzie jeszcze w domu. Nic Ci wczoraj nie mówiliśmy, ale lecimy
dziś do Polski. Musimy załatwić parę formalności. Uważaj na siebie. Kochamy
Cię.
Rodzice
PS
Harry przepraszamy Cię, że na początku nie akceptowaliśmy tego, że
jesteś z Gosią. Teraz oboje ja Elżbieta i Richard uważamy inaczej.
Opiekuj się naszą córką podczas
naszej nieobecności.”
Kiedy oboje przeczytaliśmy tą
karteczkę czułam się inaczej. Bardziej spokojna.
Zasiedliśmy do śniadania. Oczywiście
nie obeszło się bez bitwy na jedzenie i jak zwykle to ja musiałam oberwać,
jednakże szybko oddałam Loczkowi. Dzięki takim chwilom powoli zapominałam co
wydarzyło się dwa dni temu. Przy nim czułam się bezpieczna. Pozwalał mi
zapomnieć o złu całego świata.
Dochodziła godzina dziesiąta. Harry
zadzwonił do Louisa, aby ten przywiózł mu garnitur i białą koszulę, a ja
poszłam się już powoli szykować. Za niecałe pół godziny byłam gotowa. Ubrałam
czarną spódniczkę, białą koszulę i do tego wysokie, białe trampki. Chłopak
włożył na siebie to co przywiózł mu Tomlinson oraz białe, lecz krótkie
conversy.
Za piętnaście jedenasta trzymając się za ręce
wyszliśmy z domu. Gdy doszliśmy pod szkołę wszyscy z entuzjazmem patrzyli się
na nas.
-Cześć
Klaudia. – powiedziałam przytulając przyjaciółkę.
-Hej.
Wszystko ok?
-Tak… no i
przepraszam za wczoraj.
-Nieźle
mnie wczoraj nastraszyłaś.
-Przepraszam.
-Dalej
chodźcie. Zaraz się spóźnimy. – krzyknął Zayn.
I wszyscy
razem podążyliśmy do auli szkolnej. Ledwo co znaleźliśmy wolne miejsca.
Dziesięć minut później zaczęła się przemowa pani dyrektor, na której wszyscy
ziewali. Nareszcie nadszedł wyczekiwany moment.
-Uczniowie
klas trzecich otrzymujących świadectwa z wyróżnieniem to:
Z klasy „A”
prosimy Alex Woulder, z klasy „B” Megan Works, z klasy „C” Małgorzatę
Szydłowską oraz Klaudię William. Wtedy Zayn, Miley, Harry, Niall, Liam oraz
Louis zaczęli wykrzykiwać nasze imiona. Z klasy „D” prosimy Justina Smitha oraz
Kim Black. Oto wyróżnieni. – dodała jeszcze pani dyrektor.
Wszyscy
następnie rozeszli się do klas. Tam zostały do końca rozdane świadectwa i
oficjalnie otwarte wakacje. Po wyjściu ze szkoły umówiliśmy się na ognisko,
które odbędzie się na plaży .
W domu
przeprałam się w dresy i zaczęłam pakować niepotrzebne mi już książki do
worków, po czym weszłam na Twittera i zobaczyłam wpisy Louisa „Dzisiejszy
wieczór będzie niezapomniany.” Czas tak szybko upływał, że zanim się obejrzałam
była godzina siedemnasta.
Ubrałam
czarne rurki, szarą bejsboówkę oraz czarne vansy. Zrobiłam leciutki makijaż,
rozpuściłam włosy i byłam gotowa do wyjścia. W trakcie czekania na Klaudię, bo
postanowiłyśmy, że pójdziemy na plażę razem, włączyłam TV. Za jakieś
dwadzieścia minut przyszłam moja przyjaciółka.
Podczas
drobi gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, nasz
kochany pan Malik od razu wydawał wszystkim polecenia, a sam poprawiał sobie
fryzurkę w małym lusterku.
-Gotowe! –
krzyknął już głodny Niall.
Wszyscy
zasiedli do uczty. O dziwo Horan najadł się najszybciej, więc wziął gitarę i
zaczął grać „Moments” i „More Than This”. W tym momencie każda dziewczyna
wtuliła się w swojego chłopaka.
Coraz
bardziej się ściemniało. Blask ognia na plaży. Było to takie romantyczne. Nikt
z nas nie odzywała się tylko wpatrywał w swoją drugą połówkę.
Ja i Harry
zostaliśmy przy ognisku, a reszta poszła przejść się po plaży. Cały czas byłam
wtulona w Loczka. Nagle Hazz przerwał panującą ciszę, w której było tylko
słychać obijające się o brzeg fale morza.
-Kocham Cię
i nie dam Cię nikomu skrzywdzić i ja też tego nie zrobić.
-Obiecujesz?
-Obiecuje.
Nagle
poczułam jak parę pojedynczych łez spływa mi po policzkach, a Harry przytula do
siebie i ociera dłonią moje łzy. Oboje siedzieliśmy obok siebie patrząc na
niebo „oblepione” milionami tysięcy błyszczących gwiazd.
-Wiesz… kiedy
mieszkałam jeszcze w Polsce, zawsze wieczorami lubiłam siadać na huśtawce. Wtedy
wpatrywałam się w niebo czekając na spadającą gwiazdę, przy której mogłabym
wypowiedzieć moje marzenie.
-A jakie
ono było? – zapytał Hazza.
W tym
momencie spojrzałam znacząco na chłopaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz