Rano obudziłam się z myślą, że to
ostatni dzień weekendu i jeszcze trochę poleżałam w wygodnym łóżku. Zadzwonił
mój telefon, którego nawet nie chciało mi się odebrać.
-Cześć. Co jest piękna? – zapytał
Harry.
-Nic… nie chce mi się gadać. –
odburknęłam.
-Ej, co się dzieje?
-Nie mam nastroju.
-Zaraz u Ciebie będę, ok?
-Lepiej tu nie przyjeżdżaj, uwierz
mi!
-To o co chodzi? Przyjdź pod fontannę
za pół godziny.
-Ok. Pa.
Kiedy skończyłam gadać poszłam się
uszykować. Zrobiłam makijaż, ogarnęłam moje włosy, ubrałam się i wyszłam z domu
nie zważając nawet na pytanie mamy gdzie się wybieram.
Szłam w umówione miejsce. Usiadłam na
ławce koło fontanny, gdy ktoś podszedł mnie od tyłu i zakrył oczy. To buł
Harry. Lekko musnął moje usta. Chłopak wciąż wypytywał mnie dlaczego mam taki
zły humor. Wreszcie mu o wszystkim powiedziałam, no bo jak by to nie było
wydusił to ze mnie. Mówił, że mam się nie przejmować, bo moja mama się o mnie
martwi tak jak teraz on. Wyruszyliśmy w drogę. Przechadzaliśmy się ulicami
Londynu.
Po długim i miłym spacerze dotarliśmy
do domu chłopaków. Była tam Klaudia, która wraz z czwórką wariatów oglądała
jakiś film.
-Siema wszystkim. – wykrzyknął Hazz.
-Hej Loczusiu. – odpowiedzieli mu
chórem chłopcy.
Moja przyjaciółka popatrzyła na mnie
tylko przez chwilę i wiedziała, że muszę z nią pogadać. Obie zostawiliśmy
chłopców przed telewizorem, a same poszłyśmy do ogrodu, gdzie usiadłyśmy na
huśtawce.
-Gosia… co jest? Coś nie tak między
Tobą a Harrym? – zapytała zmartwiona.
-Nie, między nami wszystko ok… ale
moja mama widziała mnie i Loczka wczoraj przed domem jak się całowaliśmy i
pewnie jak za pewne wiesz zaczęła prawić mi kazania.
-Ona po prostu się o Ciebie martwi,
bo nie chce żebyś kiedykolwiek cierpiała.
-Jak bym słyszała Harrego… ale ja po prostu
chcę być szczęśliwa i ona tego nie może zrozumieć. Pierwszy raz się zakochałam
i to jest dla mnie coś nowego i chce to przeżyć, a ona mi to utrudnia.
Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
Nie chciałam, aby zauważył to Hazz, nie chciałam, aby ktokolwiek to widział, że
płaczę. Nagle koło nas zjawił się Niall, który również tak jak Klaudia mnie
przytulił.
-Ej Gośka co jest? – zapytał
blondasek.
Nic… ale nie mów Harremu, że
płakałam.
-Ale on chyba i tak się o tym dowie,
bo właśnie tu idzie. – powiedział
Nialler.
Para zostawiła nas, a Loczek nic nie
mówiąc wziął mnie za rękę i poszedł odprowadzić do domu. Przez całą drogę
milczeliśmy. Szczerze to nawet nic nie chciało mi się mówić, ale cieszę się, że
mam mojego chłopaka.
-No to doszliśmy. – powiedział
-No… tak. – szepnęłam pod nosem.
-Nie smuć się ok? Wszystko będzie
dobrze. Daj mamie troszkę czasu na to wszystko. Zawsze miała swoją córkę tylko
dla siebie, a teraz musi ją dzielić ze mną.
Hazz na pożegnanie mocno mnie
przytulił, pocałował i po raz pierwszy wypowiedział słowa „Kocham Cię”.
Weszłam do domu. Od razu skierowałam
się do łazienki, gdzie wzięłam prysznic, przebrałam się w pidżamę i podreptałam
do pokoju, aby do końca spakować wszystkie potrzebne mi książki na jutrzejsze lekcje.
Nagle do mojego pokoju weszła mama, która z przejęta miną mówiła, że strasznie
się o mnie martwiła kiedy tak długo mnie nie było. Oprócz tego rozmawiałyśmy
również na temat wczorajszej sytuacji. Kobieta przepraszała mnie za to , że tak
zareagowała. Dla niej jest to tez nowa sytuacja i chce, abym była ostrożna. Ja
po jej słowach zapewniałam ja, że tak będzie i, że jestem szczęśliwa z Harrym
i, że nic mi się nie stanie, tylko musi mi troszkę zaufać. Po tym wszystkim
mama mocno przytuliła mnie do siebie i powiedziała, że gdybym miała jakiś
problem, pytanie czy cokolwiek to zawszę mogę się do niej zwrócić, a ona będzie
się starała mi pomóc czy odpowiedzieć na zadane jej pytanie.