poniedziałek, 10 września 2012

Rozdział 8


-I ja mam niby to ubrać?
-Kochanie… a widzisz jakieś inne wyjście?
Odpowiadając w myślach na to pytanie, wzięłam koszulę i udałam się do łazienki. Po długiej i relaksującej kąpieli położyłam się na pół nago z Harrym do łóżka.
-Mam pytanie. Możesz się tak na mnie nie patrzeć, bo czuje się jak byś miał mnie zaraz zjeść?
-Ale tak ślicznie wyglądasz, że nie mogę Ci się oprzeć.  – odpowiedział, zaczynając mnie namiętnie całować. Delikatne jak płatki róż dłonie chłopaka dotykały i pieściły moje ciało i powoli zdejmowały ze mnie jego własną koszulę. Te przyjemne pocałunki po szyi jeszcze bardziej zbliżały mnie do Harrego. Będąc już w samej bieliźnie powiedziałam:
-Harry! Przestań, proszę.
-Gosia, co jest? – zapytał zdziwiony.
-Przepraszam, ale nie jestem jeszcze na to gotowa. – mówiąc zaczęłam płakać.
-Piękna, głowa do góry, nic się nie stało. Chcę, abyś tą chwilę zapamiętała do końca życia, by to było coś z czego będziesz zadowolona. Poczekam. Nie będę naciskał. – odrzekł.
-Jesteś kochany. Bardzo chcę to przeżyć z Tobą, ale jeszcze nie teraz.
-Zrobimy to gdy będziesz gotowa i zdecydowana. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
Oboje wtuliliśmy się w siebie. Hazza już dawno spał, z ja wpatrywałam się w niego. W całym domu była zupełna cisza. Słyszałam tylko tykające wskazówki zegara. Po jeszcze długim wpatrywaniu się w ściany pokoju, udało mi się zasnąć.
Czując składany pocałunek na moich ustach, otworzyłam oczy i ujrzałam Harrego.
-Mogłabym być tak budzona codziennie. – powiedziałam, przeciągając się.
-Chodź na śniadanie. Wszyscy już czekają.
-A która godzina?
-Po dziesiątej.
Słysząc odpowiedz chłopaka, zerwałam się z łóżka i popędziłam do łazienki. Po trzydziestu minutach razem zeszliśmy do kuchni. Każdy był tak zajęty jedzeniem, że nie zauważył kiedy weszliśmy.
-Cześć wszystkim! – powiedziałam.
-Cześć. – odrzekli chórem.
-A gdzie Danielle i Eleanor? – zapytałam.
-Eleanor jechała na sesję, a Danielle nagrywa video do teledysku. – odpowiedział Louis.
Zasiedliśmy do śniadania. Oczywiście wszystko przygotował Niall we własnej osobie. No cóż jest mistrzem gotowania z całej grupy One Direction.
W trakcie posiłku zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam kto to. Dzwonił Douglas. Z niepewnością odebrałam, wychodząc do ogrodu.
-Musimy się spotkać i pogadać. – niemalże krzyknął do telefonu.
Nie mając siły z nim walczyć zapytałam:
-Kiedy i gdzie?
-W parku o dwunastej. – rozłączył się.
Wróciłam do kuchni. Dokończyłam śniadanie. Pozbierałam swoje rzeczy i  mówiąc Harremu, że umówiłam się z koleżanką wyszłam.
Przed spotkaniem wstąpiłam do domu. Ujrzałam tam jeden wielki bałagan, lecz obiecałam sama sobie, że wszystko posprzątam jak wrócę.
Dochodziła dwunasta. Ruszyłam w stronę parku, gdzie czekał już na mnie chłopak.
-Czego ode mnie chcesz?
-Normalnie pogadać. Czy to takie dziwne?
-Jak dla mnie bardzo. Myślisz, że po tym wszystkim co było ja chcę z Tobą gadać?
-A co było? Co ja Ci takiego zrobiłem?
-I Ty się jeszcze pytasz? To, że piłeś, ćpałeś, paliłeś i pobiłeś mnie tak, że wylądowałam w szpitalu to dla Ciebie nic?
-A nie zastanawiałaś się czy może zasłużyłaś sobie na to?
-Chciałam Cię wyciągnąć z tego cholernego bagna, w którym byłeś.
-Teraz lepiej uważaj na tego swojego Stylesa. On nie jest święty. Prędzej czy później i tak Cię zostawi.
Nie mogąc dalej tego słuchać uciekłam stamtąd. Będąc już daleko od parku czułam jak łzy spływają mi po policzkach. Chciałam być jak najszybciej w domu.
Odetchnęłam z ulga zamykając za sobą wejściowe drzwi.
Potrzebowałam jakiegoś zajęci, aby odpędzić od siebie te myśli, które przeszywały na wylot moją głowę. Wzięłam się za porządki w domu. O mały włos z tego wszystkiego zapomniałabym, że rodzice dziś przylatują. Strasznie się za nimi stęskniłam, a więc do roboty. Wkładając słuchawki do uszu zatraciłam się na dobre.
Około godziny szesnastej trzydzieści w domu po prostu błyszczało. Wszystko było na swoim miejscu tak jak lubi mama. Po ciężkiej harówce weszłam na Twiterra. Było na nim dużo postów do mnie oraz zdjęć One Direction z ich dziewczynami. Szukając nowych blogów z opowiadaniami zadzwonił mój telefon. To Klaudia. Opowiedziałam jej o dzisiejszym popołudniowym zdarzeniu. Oczywiście mówiła, że powinnam o wszystkim opowiedzieć Hazzy, lecz ja uparcie trzymałam swoją wersję, że nic mu nie powiem. Jeszcze trochę poplotkowałyśmy i powróciłyśmy do rzeczywistości. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Wskazówki pokazywały dziewiętnastą czterdzieści osiem. Przebrałam się w jakieś świeże  ciuchy, aby rodzice mieli jeszcze o mnie jakieś zdanie. W trakcie oczekiwania postanowiłam pisać dalszy ciąg mojego tajnego opowiadania. Rozsiadłam się wygodnie i zaczęłam. Uwielbiałam to jak również ich czytanie. Pisząc mogłam wyobrazić sobie wszystko od początku do końca. Zawsze mogę zmienić bieg wydarzeń za pomocą paru ruchów długopisu. Magia w pełnym znaczeniu tego słowa.
Nadal zatracona w marzeniach zasnęłam na sofie. Z niedługiego snu wybudziła mnie całująca w czoło mama. Strasznie ucieszyłam się na jej i taty widok.
-Cześć córciu. Jak się masz? – zapytał tata.
-Wszystko porządku. Lepiej opowiedzcie co u Was.
-Mamy dla Ciebie niespodziankę, o której wspominałam wczoraj. – powiedziała mama.
-A co to? Wiecie, że od dziecka jestem ciekawska.
Rodzice nic nie odpowiadając kazali mi iść za sobą. Zaprowadzili mnie do mojego pokoju, gdzie na łóżku widniała piękna gitara akustyczna, o której tak zawsze marzyła. Nie wiedziałam jak mam im dziękować. Sprawili mi taką przyjemność. Będę im wdzięczna do końca życia. Prosili mnie jedynie, żebym wypróbowała ją jutro, ponieważ jest już późno, a oni chcą się położyć. Bez zastanowienia zgodziłam się i zrobiłam tak samo. Wygodnie leżąc w łóżku dostałam sms-a. Wzięłam telefon i odczytałam wiadomość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz