-I ja mam
niby to ubrać?
-Kochanie…
a widzisz jakieś inne wyjście?
Odpowiadając
w myślach na to pytanie, wzięłam koszulę i udałam się do łazienki. Po długiej i
relaksującej kąpieli położyłam się na pół nago z Harrym do łóżka.
-Mam
pytanie. Możesz się tak na mnie nie patrzeć, bo czuje się jak byś miał mnie
zaraz zjeść?
-Ale tak
ślicznie wyglądasz, że nie mogę Ci się oprzeć.
– odpowiedział, zaczynając mnie namiętnie całować. Delikatne jak płatki
róż dłonie chłopaka dotykały i pieściły moje ciało i powoli zdejmowały ze mnie
jego własną koszulę. Te przyjemne pocałunki po szyi jeszcze bardziej zbliżały
mnie do Harrego. Będąc już w samej bieliźnie powiedziałam:
-Harry!
Przestań, proszę.
-Gosia, co
jest? – zapytał zdziwiony.
-Przepraszam,
ale nie jestem jeszcze na to gotowa. – mówiąc zaczęłam płakać.
-Piękna,
głowa do góry, nic się nie stało. Chcę, abyś tą chwilę zapamiętała do końca
życia, by to było coś z czego będziesz zadowolona. Poczekam. Nie będę naciskał.
– odrzekł.
-Jesteś
kochany. Bardzo chcę to przeżyć z Tobą, ale jeszcze nie teraz.
-Zrobimy to
gdy będziesz gotowa i zdecydowana. Kocham Cię.
-Ja Ciebie
też.
Oboje
wtuliliśmy się w siebie. Hazza już dawno spał, z ja wpatrywałam się w niego. W
całym domu była zupełna cisza. Słyszałam tylko tykające wskazówki zegara. Po
jeszcze długim wpatrywaniu się w ściany pokoju, udało mi się zasnąć.
Czując
składany pocałunek na moich ustach, otworzyłam oczy i ujrzałam Harrego.
-Mogłabym
być tak budzona codziennie. – powiedziałam, przeciągając się.
-Chodź na
śniadanie. Wszyscy już czekają.
-A która
godzina?
-Po
dziesiątej.
Słysząc
odpowiedz chłopaka, zerwałam się z łóżka i popędziłam do łazienki. Po
trzydziestu minutach razem zeszliśmy do kuchni. Każdy był tak zajęty jedzeniem,
że nie zauważył kiedy weszliśmy.
-Cześć
wszystkim! – powiedziałam.
-Cześć. –
odrzekli chórem.
-A gdzie
Danielle i Eleanor? – zapytałam.
-Eleanor
jechała na sesję, a Danielle nagrywa video do teledysku. – odpowiedział Louis.
Zasiedliśmy
do śniadania. Oczywiście wszystko przygotował Niall we własnej osobie. No cóż
jest mistrzem gotowania z całej grupy One Direction.
W trakcie
posiłku zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam kto to. Dzwonił
Douglas. Z niepewnością odebrałam, wychodząc do ogrodu.
-Musimy się
spotkać i pogadać. – niemalże krzyknął do telefonu.
Nie mając
siły z nim walczyć zapytałam:
-Kiedy i
gdzie?
-W parku o
dwunastej. – rozłączył się.
Wróciłam do
kuchni. Dokończyłam śniadanie. Pozbierałam swoje rzeczy i mówiąc Harremu, że umówiłam się z koleżanką
wyszłam.
Przed
spotkaniem wstąpiłam do domu. Ujrzałam tam jeden wielki bałagan, lecz obiecałam
sama sobie, że wszystko posprzątam jak wrócę.
Dochodziła
dwunasta. Ruszyłam w stronę parku, gdzie czekał już na mnie chłopak.
-Czego ode
mnie chcesz?
-Normalnie
pogadać. Czy to takie dziwne?
-Jak dla
mnie bardzo. Myślisz, że po tym wszystkim co było ja chcę z Tobą gadać?
-A co było?
Co ja Ci takiego zrobiłem?
-I Ty się
jeszcze pytasz? To, że piłeś, ćpałeś, paliłeś i pobiłeś mnie tak, że
wylądowałam w szpitalu to dla Ciebie nic?
-A nie
zastanawiałaś się czy może zasłużyłaś sobie na to?
-Chciałam
Cię wyciągnąć z tego cholernego bagna, w którym byłeś.
-Teraz
lepiej uważaj na tego swojego Stylesa. On nie jest święty. Prędzej czy później
i tak Cię zostawi.
Nie mogąc
dalej tego słuchać uciekłam stamtąd. Będąc już daleko od parku czułam jak łzy
spływają mi po policzkach. Chciałam być jak najszybciej w domu.
Odetchnęłam
z ulga zamykając za sobą wejściowe drzwi.
Potrzebowałam
jakiegoś zajęci, aby odpędzić od siebie te myśli, które przeszywały na wylot
moją głowę. Wzięłam się za porządki w domu. O mały włos z tego wszystkiego
zapomniałabym, że rodzice dziś przylatują. Strasznie się za nimi stęskniłam, a
więc do roboty. Wkładając słuchawki do uszu zatraciłam się na dobre.
Około
godziny szesnastej trzydzieści w domu po prostu błyszczało. Wszystko było na
swoim miejscu tak jak lubi mama. Po ciężkiej harówce weszłam na Twiterra. Było
na nim dużo postów do mnie oraz zdjęć One Direction z ich dziewczynami.
Szukając nowych blogów z opowiadaniami zadzwonił mój telefon. To Klaudia.
Opowiedziałam jej o dzisiejszym popołudniowym zdarzeniu. Oczywiście mówiła, że
powinnam o wszystkim opowiedzieć Hazzy, lecz ja uparcie trzymałam swoją wersję,
że nic mu nie powiem. Jeszcze trochę poplotkowałyśmy i powróciłyśmy do
rzeczywistości. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Wskazówki pokazywały
dziewiętnastą czterdzieści osiem. Przebrałam się w jakieś świeże ciuchy, aby rodzice mieli jeszcze o mnie jakieś
zdanie. W trakcie oczekiwania postanowiłam pisać dalszy ciąg mojego tajnego
opowiadania. Rozsiadłam się wygodnie i zaczęłam. Uwielbiałam to jak również ich
czytanie. Pisząc mogłam wyobrazić sobie wszystko od początku do końca. Zawsze
mogę zmienić bieg wydarzeń za pomocą paru ruchów długopisu. Magia w pełnym
znaczeniu tego słowa.
Nadal
zatracona w marzeniach zasnęłam na sofie. Z niedługiego snu wybudziła mnie
całująca w czoło mama. Strasznie ucieszyłam się na jej i taty widok.
-Cześć
córciu. Jak się masz? – zapytał tata.
-Wszystko
porządku. Lepiej opowiedzcie co u Was.
-Mamy dla
Ciebie niespodziankę, o której wspominałam wczoraj. – powiedziała mama.
-A co to?
Wiecie, że od dziecka jestem ciekawska.
Rodzice nic nie odpowiadając
kazali mi iść za sobą. Zaprowadzili mnie do mojego pokoju, gdzie na łóżku
widniała piękna gitara akustyczna, o której tak zawsze marzyła. Nie wiedziałam
jak mam im dziękować. Sprawili mi taką przyjemność. Będę im wdzięczna do końca
życia. Prosili mnie jedynie, żebym wypróbowała ją jutro, ponieważ jest już
późno, a oni chcą się położyć. Bez zastanowienia zgodziłam się i zrobiłam tak
samo. Wygodnie leżąc w łóżku dostałam sms-a. Wzięłam telefon i odczytałam
wiadomość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz