W sobotni poranek obudził mnie dźwięk
przychodzącego sms-a.
*Od Harrego*
-Dzień dobry :) Śpisz jeszcze?
-Właśnie mnie obudziłeś głupku.
Z powrotem nie dostałam już żadnej
wiadomości, więc postanowiłam zejść do kuchni i zrobić sobie śniadanie, które
zawsze przyrządzała mi mama, ale nie było jej ani taty, więc musiałam sama
ruszyć moje leniwe dupsko. Gdy już zjadłam płatki poszłam się ogarnąć do
łazienki. Związałam włosy w „dziwnego” koczka, założyłam jeansy, granatową
bokserkę na to szarą bluzkę z granatowymi rękawami ¾ i do tego białe conversy. Schodząc
na dół po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Przyspieszyłam kroku, aby
otworzyć. Na zewnątrz stał Loczek.
Pociągając mnie za rękę powiedział :
-Porywam Cię. – szczerzył kły.
-Co? – zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie pytaj się tylko chodź.
Z pośpiechem wzięłam torbę i
zakluczyłam drzwi po czym wsiadłam do samochodu. W kółko wypytywałam Harrego
gdzie jedziemy, ale ten nie chciał pisnąć ani słowa. Wiedziałam jedynie tylko
to, że dążyliśmy gdzieś za miasto. Wreszcie zatrzymaliśmy się. Byliśmy na
plaży, gdzie oprócz nas było tam jeszcze wiele innych osób.
-Hazz co my tu robimy? – zapytałam.
-Zabrałem Cię na piknik, no chyba, że
chcesz spędzić ten piękny dzień w domu?
-Na piknik? – zapytałam z
niedowierzaniem, gdy Loczek zaczął wyciągać z auta koc oraz kosz pełen
smakołyków. Kiedy już wszystko było gotowe usiedliśmy koło siebie i
wpatrywaliśmy się w fale morza. Przez dłuższy czas każde z nas milczało, aż
Harry nie zadał pytania :
-Może masz ochotę na truskawki z
czekoladą?
-No jasne, przecież od zawsze wiesz,
że je uwielbiam głuptasie.
I zaczęła się konsumpcja. Było przy
tym dużo śmiechu. Oczywiście jedząc musiałam ubrudzić sobie usta, o czym
poinformował mnie Loczek. Gdy jego dłoń spoczęła na mojej twarzy wycierając
kąciki ust nagle poczułam, że chłopak odchyla mnie do tyłu kładąc na koc i
zaczyna całować. Czułam się trochę zakłopotana, ponieważ wszyscy tam obecni
patrzyli się na nas, lecz w głębi serca wiedziałam, że to jedna z tych chwil
najlepszych w moim życiu. Gdy odczepiliśmy się od siebie Harry rzekł, że nigdy
nie myślał, że kiedykolwiek to powie, ale strasznie się jemu podobam. Wtedy tak
słodko się uśmiechnął, a ja patrzyłam w jego zielone oczy.
Do samego wieczory wpatrywaliśmy się
w siebie, aż zrobiło się zimno i chłopak dał mi swoją bejsbolówkę, przytulił i
zabrawszy wszystko odwiózł do domu. Tam jeszcze długo nie mogliśmy się rozstać.
Kiedy już do niego weszłam, nie patrząc czy rodzice są w domu pobiegłam do pokoju aby wejść na gadu i o
wszystkim napisać Klaudii.
-Cześć. Jesteś? – zapytałam.
-Tak. Co słychać?
-Nie uwierzysz… ja to znaczy Harry,
to znaczy my… my się całowaliśmy.
-Co ja słyszę? Gosia i widzisz?
Wszystko jest tak jak chciałaś.
-I na dodatek on mi powiedział, że
strasznie mu się podobam. Jeszcze do końca nie mogę w to uwierzyć.
-To teraz mamy chyba najwspanialszych
chłopaków na świecie.
-Tak, chyba tak. Ale niestety muszę
już kończyć, mama puka do drzwi. Potem zadzwonię. Pa :*
Kobieta weszła do mojego pokoju, z
dziwną miną mówiącą WTF? Obawiałam się co powie no, ale nie miałam innego
wyjścia. Pewnie widziała mnie z Harrym i mam przechlapane, bo zawsze powtarzała
mi, że w tym wieku nie pozwoli mi mieć chłopaka, bo jestem za młoda. I teraz na
pewno będę musiała słuchać jej jakże ważnych kazań na ten temat, no ale chyba
nawet ja mam prawo być szczęśliwa, prawda?
-Córciu czy możemy porozmawiać?
-Tak…, ale o czym?
-Widziałam Cię z Harrym i… czy Ty i
On jesteście razem?
-To jest mój przyjaciel… mamo.
-Właśnie widziałam. To teraz całujemy
się z przyjaciółmi?
-Mamo ja też chcę być szczęśliwa w
życiu. I powiem Ci jedno. Kocham Go.
Poszłam do łazienki. Przez dłuższą
chwilę patrzyłam w lustro. Starałam się zrozumieć moją mamę, ale w ogóle mi to
nie wychodziło. Nie mam zielonego pojęcia w czym jej to przeszkadza. Każdy
rodzić chce, aby jego dziecko było szczęśliwe… więc w czym rzecz?
W pewnym momencie nawet zachciało mi
się płakać. Już nie wiem co mam myśleć. To już jej problem, że tego nie
zaakceptuje. Ja będę z Harrym i to postanowione. Ona jest szczęśliwa. Ma męża,
piękny dom. Czego chcieć więcej?
Wzięłam kąpiel i od razu po tym
poszłam się położyć. Mimo, że było już bardzo późno nie mogłam usnąć. Wciąż
przewijały mi się przez głowę słowa mamy. Myślałam o tym całym dzisiejszym
zdarzeniu, o Klaudii i o Harrym. Potem nawet już sama nie wiedząc jak,
nareszcie usnęłam.
Super Gosiu twoje opowiadanie jest świetne.! :D Czekam na kolejny i zapraszam do mnie na 13 rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://one-direction-my-storyy.blogspot.com/
Pozdrawiam Kasia ;) Do następnego... xD
Obudźcie się!!! Wasze wyobrażenie o prawdziwym świecie jest bardzo płytkie a marzenia o one direction nigdy nie staną się rzeczywistością. Jest mi z tego powodu niezmiernie przykro ale taka jest prawda. Zacznijcie zajmować się normalnymi sprawami, bo możecie przez taką naiwność zostać w przyszłości skarcone i oszukane. Pozdrawiam Piotr :)
OdpowiedzUsuńSkoro to co teraz piszemy jest bardzo płytkie to po co w ogóle to czytasz i wchodzisz na tego rodzaju strony? Mimo że to co piszemy w naszym opowiadaniu nie stanie się rzeczywistością to jest to sposób na umilenie NIEKTÓRYM czasu. To są tylko nasze marzenia, a nie jakaś fobia na ich punkcie albo sposób na życie, wiec nie rozumiemy tak na prawdę o co ci w tym wszystkim chodzi.
UsuńZgodzę się z Gosią :)To jest jej opowiadanie i może pisać o wszystkim nawet o majtkach Cristiano Ronaldo i tobie nic do tego. ;p Jak ci się nie podoba to nie wchodź, proste.? Bo chyba tak...
OdpowiedzUsuń